Religia a nauka o religii cz. 7

Widzimy więc, że między metodą religijną i metodą naukową istnieje zasadnicza sprzeczność – jedna wyłącza drugą. I rzeczywiście – metoda naukowa wyrosła na gruzach metody religijnej, w walce z metodą religijną, Obu tych metod w jednoczesnym zastosowaniu do tego samego przedmiotu pogodzić niepodobna.

Wiemy wprawdzie, że istnieje niemało poważnych badaczy naukowych, którzy zajmując się np. zagadnieniami fizycznymi, są jednocześnie wierzącymi katolikami. Wierzenia katolickie mogą u takiego uczonego nie wywierać żadnego wpływu na jego badania np. nad falami elektrycznymi, ale uczony ten nawet nie spróbuje objaśniać radiotelegrafii przy pomocy działania łaski bożej, lub wtrącania się w tę sprawę jakichś duchów niebiańskich. Gdyby tak czynił, odebrałby mu katedrę nawet najgłupszy z uniwersytetów katolickich. Można być bardzo cenionym fizykiem i jednocześnie pisać lub mówić zgoła głupstwa w sprawach społecznych lub religijnych. Dowodzi to tylko niekonsekwencji wewnętrznej takiego uczonego, ale zgoła nie pogodzenia religii z nauką.