Religia a nauka o religii cz. 4

Z poglądem takim spotkać się można dość często. Religę potraktowano tu jakby coś w rodzaju sztuki. Ujęcie najzupełniej błędne. Socjolog francuski Emil Durkheim (1858 — 1917) w swym określeniu religii mówi:

„Zjawiska religijne polegają na wierzeniach obowiązkowych, związanych z praktykami określonymi, odnoszącymi się do przedmiotów tych wierzeń”

Wierzenia religijne tern zasadniczo różnią się od wszelkich innych mniemań, czy mniej lub bardziej trwałych nastrojów, że są dla wszystkich członków danego społeczeństwa bezwzględnie obowiązujące. Posiadają charakter kantowskiego imperatywu kategorycznego, Przeżycia zaś i postawy artystyczne zgoła tego charakteru nie posiadają. Szuka się ich nie dlatego, że są nakazem moralnym i koniecznością, lecz że dają przyjemność. Za brak poczucia artystycznego nikogo nigdy nie karano. Natomiast za ujawniony lub propagowany brak uczuć religijnych karały wszystkie religijne społeczeństwa.

Ale na tern nie ograniczają się różnice. Religia – to nie tylko zbiór przeżyć wewnętrznych, jak zdaje się psychologom, lub zbiór pomników literackich, jak zdaje się powierzchownym badaczom historii kultury. Religia – to pewna kosmogonia i pewna socjologia, religia – to pewna filozofia, to właściwie pewna metoda ujmowania świata.