Reformy społeczne a religia

Po przeczytaniu poprzedniego wpisu łatwo zauważyć, że postawa krytyczna wobec wierzeń religijnych łączy się zawsze z wielkimi poruszeniami społecznymi. Pierwszy potężny cios starym wierzeniom katolickim zadała reformacja, która była właściwie ruchem chłopskim, wykorzystanym i kierowanym przez mieszczaństwo. Mieszczaństwo jednak, żyjące z pracy czeladzi rzemieślniczej, lub tak samo jak szlachta feudalna, z pracy chłopskiej i z handlu, nie mogło posunąć się do rzeczywistej walki z religią. Następną wielką falę krytycyzmu w sprawach religijnych przynosi Wielka Rewolucja Francuska, Nowoczesne mieszczaństwo dla walki ze starym ustrojem feudalnym przybrało postawę, krytyczną, a nieraz otwarcie wrogą wobec wierzeń religijnych. Nowoczesne wolnomyślicielstwo burżuazyjne jest ideologicznie i historycznie bardzo ściśle związane z Wielką Rewolucją Francuską, Ale zwycięska burżuazja bardzo rychło spostrzegła. jak wielkie niebezpieczeństwo dla całego ustroju burżuazyjnego pociąga za sobą jawna walka z przesądami religijnymi. Wielcy materialiści, poprzedzający rewolucję, są potem przez burżuazję zapomniani. O takich pracach, jak wymieniona wyżej praca Dupuis, przez całe sto lat milczą pisarze burżuazyjni. Na studia religioznawcze uniwersytety patrzą niechętnie. Dopiero w ostatniej ćwierci XIX wieku część burżuazji – głównie burżuazji francuskiej – dochodzi do wniosku, że najskuteczniejszym sposobem walki z nieustannie wzbierającą falą ruchu robotniczego jest wyjście fali tej naprzeciw i powstrzymanie proletariatu przez czynienie mu częściowych, zwykle całkiem złudnych, ustępstw. Ten odłam burżuazji nazwał się radykalnym. Poza swymi organizacjami partyjno-politycznymi skupiał się on w licznych i wpływowych wówczas w krajach romańskich lożach masońskich. Radykalno-masoński program ratowania burżuazji polega między innymi na tern, aby powstrzymać falę robotniczą przez oddanie proletariatowi na pożarcie księży wraz z całym kościołem katolickim. Walcząca z proletariatem burżuazja usiłuje nawet odwrócić uwagę proletariatu od zagadnień społecznych przez wciągnięcie mas robotniczych do wspólnej walki przeciwko kościołowi katolickiemu.

W tym właśnie okresie radykalna burżuazja szczególnie gorliwie manifestuje swe wolnomyślicielstwo i popiera studia religioznawcze. Uniwersytet paryski zakłada katedry historii religii i jedną z tych katedr – na złość kościołowi – powierza pokłóconemu z kościołem byłemu księdzu – Alfredowi Loisy itd. Burżuazja francuska w tym czasie czyni wielkie wysiłki w kierunku wytworzenia świeckiego, całkowicie wolnego od wierzeń religijnych systemu etycznego. W końcu XIX wieku najwybitniejsi filozofowie francuscy usiłują zbudować całkiem świecką etykę. Tacy jak np. Alfred Fouilee (1838 – 1912) piszą grube dzieła 0 etyce, lub – jak np. J. M. Guyau (1854 – 1888) – usiłują tworzyć systemy etyczne „bez powinności i sankcji”. W r. 1900 podczas wystawy międzynarodowej w Paryżu, zostaje zwołany pierwszy – i ostatni –  międzynarodowy kongres historii religii. Kongres ten ma charakter wielkiej manifestacji antykatolickiej.

Punktem kulminacyjnym lego ruchu jest oddzielenie kościoła od państwa we Francji w r. 1905. Oddzieleniu kościoła od państwa towarzyszyła zupełna laicyzacja szkół i nawet pewnego rodzaju polityczne prześladowanie katolików. Okres ten trwał aż do wybuchu wojny.

Wszystkie jednak burżuazyjne badania religii dotknięte były tym samym grzechem pierworodnym, o którym już mówiliśmy przy omawianiu deistów. Burżuazja radykalna, zwalczając religię i starannie stawiając na jej miejsce swe idealistyczne systemy etyczne, doskonale odczuwała całe niebezpieczeństwo tej zabawy z ogniem. Czuła nie mniej wyraźnie, niż dawni deiści angielscy, że konstruowane przez filozofów systemy etyczne są tworami zbyt sztucznymi i zbyt słabymi, aby zdolne były spełnić te zadania, które od wieków spełniała religia – to jest z powodzeniem utrzymywać w posłuszeństwie masy pracujące. W swej walce z kościołem i z przesądami religijnymi burżuazja drżała nieustannie, czy aby nie posunęła się zbyt daleko. Tym bardziej że całe to kokietowanie proletariatu wolnomyślnością i oddawanie mu księży na pożarcie, byleby oszczędził kapitalistów i utrzymywanych przez nich filozofów, zgoła nie dało imponujących wyników, Do załagodzenia walk klasowych nie przyczyniło się to, natomiast masowa bezreligijność, propagowana przez szkoły francuskie, jawnie godziła w podstawy ustroju burżuazyjnego.

To też po doświadczeniach wojennych, kiedy ksiądz okazał się nieocenionym pomocnikiem agitatora nacjonalistycznego, pędzącego na rzeź mięso armatnie, a przede wszystkim pod grozą wzbierającej fali powojennych ruchów rewolucyjnych, postawa burżuazji wobec zagadnień religijnych zmienia się zasadniczo. Zamiast przedwojennej wolnomyślności widzimy teraz wszędzie masowy nawrót burżuazji ku religii i poglądom religijnym. Tak bujnie rozwijające się w ostatnich przed wojną latach kilkudziesięciu studia religioznawcze zdają się zupełnie zamierać. Dzisiaj niema już mowy o tym, aby uniwersytet paryski lub rząd francuski organizował manifestacje antykościelne. Jednocześnie burżuazja przestała popierać studia religioznawcze i dzisiaj już nie znajdzie się nikt drugi, kto by – jak Guimet w r, 1884 – założył wielkie, jedyne w swoim rodzaju, muzeum porównawczej historii religii w Paryżu, Dzisiaj muzeum Guimet jest w zapomnieniu, a bogata burżuazja daje pieniądze nie na takie muzea, lecz na budowę nowych kościołów i na fundacje katedr na uniwersytetach katolickich. Z nauką o religii stało się to samo co z ekonomią społeczną. Myśliciele burżuazyjni ją zapoczątkowali, ale w pewnym momencie myśl ich musiała zatrzymać się, przerażona stającymi przed nią wnioskami. Rozwiniętą teorię ustroju kapitalistycznego wydała dopiero świadoma swych celów klasowych i walcząca myśl proletariacka.

Jak widzieliśmy, nauka burżuazyjna nagromadziła imponujący swymi rozmiarami i swym bogactwem materiał faktyczny, odnoszący się do historii religii. Ale nie dała całkowitej teorii religii i w pewnym momencie, pod naciskiem konieczności klasowych, kazała swym uczonym przerwać badania religioznawcze. Badania te poprowadzić dalej, z badań tych wyciągnąć należyte wnioski, stworzyć całkowitą teorię religii i spopularyzować ją może tylko ta klasa, której religia nie tylko na nic nie jest potrzebna, ale która na religię patrzy jako na narzędzie walki w rękach swych przeciwników.

Twierdzenia podstawowe, na których będzie musiała oprzeć się przyszła teoria religii, postawili ci sami wielcy myśliciele, którzy stworzyli metody i wytknęli drogi całej walki proletariatu ze starym porządkiem rzeczy – Marks, Engels, Plechanow, Lenin.

Wielkiego dzieła kulturalnego – całkowitego zdarcia zasłony z tajemnic religijnych, dania wystarczającej odpowiedzi na stawiane przez naukę o religii pytania – dokonać może tylko proletariat.