Przyszłość nauki o religii

Pomimo tego, że na wielu uniwersytetach europejskich istnieją już dzisiaj katedry historii religii, pomimo istnienia całej biblioteki prac naukowych z tej dziedziny, musimy stwierdzić, że nauka o religii nie wyszła jeszcze ze stadium przygotowawczego. Niema dotychczas teorii, obejmującej całokształt zjawisk religijnych. Już z tego, co powiedzieliśmy wyżej, widać wyraźnie, że każdy z badaczy traktuje zagadnienia tylko z jednej jakiejś strony. Tak np, James mówi wyłącznie o psychologii religii, zupełnie nie dostrzegając religii, jako wielkiego zjawiska życia społecznego, Etnolodzy i etnografowie zajmują się tylko najniższymi, najpierwotniejszymi zjawiskami religijnymi i – jakby w celu uchronienia się od zarzutów nieprawomyślności politycznej – rozmyślnie unikają ujawniania analogii między religiami pierwotnymi i religiami kulturalnymi. Widzieliśmy całą szkołę Max Mullera, który wszystkie zjawiska religijne wyprowadzał ze zjawisk językowych. Widzieliśmy takich jak Dupuis lub Niemojewski, którzy usiłują takie skomplikowane zjawiska dziejowe, jak chrześcijaństwo, tłumaczyć wyłącznie przez wykazanie, że legendy chrześcijańskie osnute są na tej samej osnowie astrologicznej, na której haftowały swe myty wszystkie religie starożytnego świata. Widzieliśmy wreszcie takich, jak Kautsky, który, pisząc dzieje chrześcijaństwa, interesuje się tylko walką klas w starożytnym społeczeństwie rzymskim lub żydowskim i całkiem zapomina, że wszystkie legendy religijne są niesłychanie stare i że wielkie walki społeczne w poszczególnych momentach dziejowych tylko w pewien swoisty sposób deformują te myty odwieczne, Heinrich Cunow, zgodnie z powyższym ujęciem, należy raczej do etnologów, niż do historyków religii w znaczeniu ogólniejszym, I on także, pisząc o religii ludów pierwotnych, zapominał o analogiach z wierzeniami ludów kulturalnych, chociaż analog je takie niemal same się narzucają.

Niewątpliwą jest rzeczą, że przy prowadzeniu badań religioznawczych trzeba będzie uwzględnić szeroko nowoczesne badania psychologiczne, a szczególnie te bogate i bardzo mało dotychczas znane dziedziny, Które noszą nazwę badań metapsychicznych. Wszystko to, co uda się naukowo stwierdzić ze zjawisk takich jak telepatia, najrozmaitsze zjawiska mediumiczne, kuracje psychiczne itp. powinno znaleźć szerokie zastosowanie przy badaniu zarówno nowoczesnych jak historycznych zjawisk religijnych. Niestety – dotychczas zrobiono w tej dziedzinie bardzo niewiele, a badacze zjawisk metapsychicznych – jako wyłącznie psychologowie – najczęściej zgoła nie posiadają zrozumienia dla zjawisk religijnych, które są przede wszystkim zjawiskami społecznymi. Bardzo często zaś z powodu hołdowania najrozmaitszym odcieniom myśli idealistycznej widzą w zjawiskach metapsychicznych jaskrawe zaprzeczenie poglądów materialistycznych,

W rzeczywistości żadne, choćby najbardziej zdumiewające, zjawiska metapsychiczne nie mogą wpłynąć na podstawy myślenia materialistycznego, na których opiera się nauka o religii i wszelka nauka. Telepatia np. jeśli nawet będzie naukowo stwierdzona, zgoła nie udowodni istnienia samodzielnego duchowego pierwiastka w człowieku. Stwierdzi tylko, że organizm ludzki wysyła jakieś fale, mogące oddziaływać na inny organizm ludzki. Podobnie czyniąc przypuszczenia najbardziej nieprawdopodobne – gdyby nawet okazało się, że po śmierci człowieka żyje co bądź w dalszym ciągu, gdyby – jak chcą spirytyści – ód człowieka oddzielało się naprawdę zdolne do samodzielnego bytowania ciało astralne, to z tego wcale jeszcze nie wynikałoby, że nad światem panuje jakowaś nieomylna opatrzność boska, która sprawuje czynności sędziego czy monarchy najwyższego. Naszego sądu o społecznej roli religii, o ziemskim jej pochodzeniu i o zasadniczej błędności jej metod w niczym by to zmienić nie mogło.

Widzimy więc, że w nauce o religii posiadamy olbrzymi materiał faktyczny, kolosalne bogactwo poszczególnych spostrzeżeń, mnóstwo ujawnionych analogii i udowodnionych pokrewieństw i parę teorii, z których każda stara się wyprowadzić całość niesłychanie skomplikowanych zjawisk religijnych z jednego jakiegoś znamienia tych zjawisk. Całkowita teoria religii, obejmująca wszystkie zjawiska religijne w całej ich różnorodności i wyjaśniająca pochodzenie poszczególnych religii, dotychczas nie istnieje. Zgoła jednak z tego nie wynika, abyśmy rezygnować z niej mieli i abyśmy wraz z prof. Zielińskim mieli powiedzieć: nie wiemy i nigdy wiedzieć nie będziemy. Byłoby to kapitulacją wobec religii, byłoby wyrzeczeniem się postawy naukowej i przejściem do religijnej metody ujmowania świata. Dzisiaj nie mamy jeszcze całkowitej zadowalającej teorii religii, ale jutro mieć ją będziemy, materiałów bowiem przygotowano już bardzo dużo i wykazano z pewnością niezawodną, że zjawiska religijne nie stanowią jakiegoś nadzwyczajnego wyjątku między wszystkimi innymi zjawiskami i że olbrzymie ich mnóstwo można już zupełnie ściśle wytłumaczyć bez uciekania się do nienaukowych – metafizycznych rozumowań lub przypuszczeń.

Powstaje tylko jeszcze pytanie ostatnie: kto ma tego dokonać?